Data dodania:  2016-08-19
Śląskie jak żaden inny polski region zagościło w blogosferze podróżniczej. Co zachwyciło blogerów? Bajkowa Jura Krakowsko-Częstochowska? Industrialne klimaty Górnego Śląska? A może rowerowe trasy Beskidów i Subregionu Zachodniego? Bez wątpienia jednym z tych czynników była kuchnia i podróże Szlakiem Kulinarnym Śląskie Smaki.
Autor bloga na tropie ciekawostek w województwie śląskim. Jedną z nich jest Szlak Kulinarny "Śląskie Smaki"...
Autor francuskiego Blog Bien Voyager na Szlaku Kulinarnym - Bien Voyager
Magda zmieniła swoje stereotypowe wyobrażenia na temat regionu śląskiego.
Ich nazwy często bawią, dziwią lub zaskakują… Genialne w swej prostocie, energetyczne dania śląskie zasługują na odświeżenie. Ile z nich znaliście? Sprawdźcie się!
Mówi się, że Śląsk – a potocznie w domyśle woj. śląskie – jest najlepszym miejscem do życia w Polsce. No, tak się mówi. Że dobre zarobki, najlepsza komunikacja, drogi, najtańsze paliwo, najtaniej w knajpach i ludzie dość pracowici, mili. I tak dalej. Mówi się też, że Śląskie to piąte w kolejności województwo jeśli chodzi o odwiedziny turystów. Nieźle. Ale kto to widzi? Gdzie?
Katowice. Nie zliczę ileż razy przejeżdżałam przez to miasto w drodze ku upragnionym górom. Przemykałam przez oświetlone latarniami centrum, ledwie zaszczycając je zaspanym spojrzeniem albo omijałam szerokim łukiem korzystając z A4. Bo i po cóż przeznaczać kilka godzin na zwiedzanie Katowic, skoro tam nic nie ma?
Urlop w Śląskiem zaczęliśmy nietypowo. Chociaż dla nas to w sumie nic nowego. Kiedy dostaliśmy zaproszenie na wizytę studyjną (tzw. study-tour) po Śląskiem nie zastanawialiśmy się ani chwili. Po pierwsze dlatego, że czuliśmy, że będzie niezła zabawa i inni fajni blogerzy podróżniczy, ale przede wszystkim dlatego, że obiema rękami i nogami podpisujemy się pod wszystkimi akcjami, które promują polskie regiony. A Śląska Organizacja Turystyczna robi to koncertowo. Czapki z głów Panie i Panowie!
Województwo śląskie zwiedzaliśmy nie tylko pod kątem atrakcji dla dzieci, ale również kulinarnie – szlakiem śląskich smaków. Zanim wybrałyśmy się na południe Polski moja znajomość śląskiej kuchni kończyła się na tradycyjnych kluskach, więc wizyta w kilku wyjątkowych miejscach serwujących regionalne dania była dla mnie nie tylko pouczająca, ale wyjątkowo pyszna!
Czy zastanawialiście się, jaki wpływ na atrakcyjność danego regionu ma kuchnia? Może to być cudowne miejsce z zabytkami, urokliwymi miasteczkami, cudowną przyrodą. Ale jak już poznamy te wszystkie wspaniałości czy będziemy myśleć o tym, żeby znowu się tu zatrzymać – choćby przejeżdżając? W województwie śląskim powstał szlak Śląskie Smaki a ja odwiedziłam trzy restauracje z tego szlaku.
Po niesłabnącym zainteresowaniu tekstem o kuchni Podlasia i Suwalszczyzny i po waszych częstych pytaniach czy będą podobne teksty o innych kuchniach regionalnych Polski, postanowiłam spakować plecak, zarezerwować kilka restauracji i kontynuować cykl. Cel: kuchnia śląska, beskidzka i jurajska. Czyli kuchnia województwa śląskiego. Jak rozumiem kuchnię województwa śląskiego? Już przy tekście o największych atrakcjach śląskiego krzyczeliście, że nie można mieszać Śląska z Jurą i Jury z Beskidem. Leży za tym niewątpliwa prawda historyczna.
Nieodłącznym elementem poznawania danego kraju, regionu czy miejsca jest poznanie jego kuchni. Warto zasmakować, pokosztować, popróbować co oferują nam kucharze, bo McDonald, KFC itp wszędzie jest takie same, ale autentyczna kuchnia danego regionu może różnić się i to bardzo. Tą różnorodność kulinarną, dobrze mieliśmy okazje poznać podróżując po województwie śląskim, które nie tylko stoi roladą, kluskami i modrą kapustą, ale jest naprawdę może zaskakiwać. Fakt ten został również wykorzystany przez Śląską Organizację Turystyczną, która w 2010 zapoczątkowała projekt "Śląskie Smaki".
Moje pierwsze skojarzenia na hasło „Śląskie Smaki” były oczywiste – kluski śląskie. Tyle. Których na dodatek nigdy nie jadłam. Jakoś nie było okazji, a gdy nawet się zdarzyła, to i tak zamawiałam coś innego. Tak samo, od razu po przyjeździe do Katowic udaliśmy się do typowo śląskiej restauracji – Hurry Curry. To miejsce znamy jeszcze z wcześniejszych lat – z festiwalu Off (tak na marginesie chyba najlepsze festiwalowe jedzenie, które jadłam ever). Bardzo smaczna kuchnia indyjska, na dodatek w tak bardzo – marketingowo się wypowiem – atrakcyjnych cenach w porównaniu z Warszawą. Na tyle smaczna, że musieliśmy walczyć o talerze z innymi smakoszami śląskimi ;)
Dla osoby wychowanej na Śląsku, takiej jak ja, podróż z w ramach szlaku kulinarnego Śląskie Smaki, to niemałe wyzwanie. Trzeba złapać dystans do swoich miejsc z dzieciństwa, zdobyć się na perspektywę turysty. Są jednak takie miejsca, jak Żarki, w których nie byłam nigdy. Oczywiście, Żarki to nie Śląsk, to Jura Krakowsko-Częstochowska. Są na szlaku Śląskich Smaków w części Stół Jurajski. Jednak znam te okolice tak dobrze, że niespodzianek nie przewidywałam. Dziś w skrócie o tym, co mnie zaskoczyło, dlaczego warto odwiedzić Targ w Żarkach, a także co zwiedzić i co zjeść w Żarkach i okolicy.
To była moja pierwsza wizyta na Śląsku od dobrych kilkunastu lat. Jak się jednak okazało, mając na myśli obszar obecnego województwa śląskiego, tak naprawdę mówimy o kilku różnych krainach geograficznych. To samo dotyczy również i związanych z nimi tradycji kulinarnych, które były głównym bohaterem wyjazdu, zorganizowanego przez Śląską Organizację Turystyczną.
Dwa tygodnie temu wraz z Monsieur, na zaproszenie Śląskie.Travel – Śląskiej Organizacji Turystycznej, spędziliśmy fantastyczny weekend na Śląsku i Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Przemierzaliśmy Województwo Śląskie w ramach Szlaku Kulinarnego „Śląskie Smaki”. Szlak ten tworzą restauracje i lokale gastronomiczne serwujące tradycyjne dania regionalne lub potrawy, które nawiązują do korzeni kuchni tych regionów. Do tej pory nie sądziłam, że w Polsce są tak fajne regionalne inicjatywy kulinarne. A że rzecz jest kapitalna, to gorąco Was namawiam na podróżowanie tą trasą. Opiszę kilka z naszych przystanków.
Złoty Potok słynie z wyśmienitych pstrągów i najstarszej pstrągarni w Europie. Od dawna chodził nam po głowie, ale cały czas nie mogliśmy tam dojechać. Nasłuchaliśmy się o wyśmienitych złotopotockich pstrągach tak wiele, że nasze oczekiwania były bardzo wysokie,a apetyt ogromny. Z drugiej strony zastanawialiśmy się, dlaczego pstrąg ma być tak znakomity właśnie tutaj na Jurze? Dlaczego właśnie Złoty Potok?
Dłuższą chwilę zajęło mi zebranie się do opisania mojej kulinarnej przygody z województwem śląskim , bo wiedziałam, że siadając do pisania szybko nie skończę. A że nie lubię rzeczy zaczynać i nie kończyć, musiałam zaczekać, aż będe mieć niczym nie skrępowane, wolne dwie godzinki. I oto mam. Siedzę właśnie w pociągu, jadąc do Warszawy, gdyż pełną parą rusza promocja mojej książki. Nim jednak wpadnę w wir wywiadów, lansu i sławy, chciałabym opowiedzieć Wam o tym co jadłam i co widziałam trzy tygodnie temu, kiedy to za sprawą Śląskiej Organizacji Turystycznej mogłam wziąć udział w wyjątkowej wycieczce po małym fragmencie województwa śląskiego.
W każdą niedzielę, w typowym śląskim domu na obiad muszą być śląskie kluski, rolada i modra kapusta. Ale nie w Poznaniu. I dlatego właśnie całe życie wydawało mi się, że te śląskie kluski to jakaś trudna sztuka, na temat której wiedzę można posiąść jedynie z pokolenia na pokolenie. Nigdy więc się tematem bliżej nie zainteresowałam i nawet nie wczytałam się w przepis. No i co? No i psikus! Na wycieczce po województwie śląskim nauczyli mnie robić gumiklyjzy!
Kluski śląskie, znane także jako gumiklyjzy czy też kartofelmelklezy, słyszał o nich chyba każdy. Wpisane są na listę produktów tradycyjnych aż w dwóch województwach – śląskim i opolskim. Bez nich nie może obejść się tradycyjny ślonski łobiod. Jak kulać idealne kluski śląskie? Czy mają być z dziurką czy bez dziurki?