W myśl znanego polskiego przysłowia „Chleb pracą nabyty bywa smaczny i syty” oraz fragmentu znanego wiersza Leopolda Staffa pt. „O chlebie”: „Wiecznie tak samo jeszcze jak za czasów Piasta, Po łokcie umączone ręce dzierżąc w dzieży, Zakwasem zaczyniony chleb ugniata świeży, Przejęta swym odwiecznym obrządkiem niewiasta”.
Materiały źródłowe oraz drewniane snycerskie formy piernikarskie znajdujące się w zbiorach Muzeum Miejskiego w Żywcu dowodzą, że żywieckie piernikarstwo sięga korzeniami co najmniej XIX wieku. Związane było z działalnością cechową, prawdopodobnie z wyrobem pierników (wytłoczonych z form snycerskich), z których wywodzą się popularne do dzisiaj pierniki odpustowe i jarmarczne.
Strudel to cienkie, zawijane ciasto z owocami, głównie jabłkami, które podawane jest jako deser, na gorąco lub zimno. Jest tradycyjnym ciastem pojawiającym się na stole wigilijnym Podbeskidzia. W publikacji pt. „Potrawy regionalne Wisły i Śląska Cieszyńskiego” pod redakcją Marii Maciejczek-Madej czytamy: „Elementy tradycji dawnej kuchni domowej w naszym regionie w różnym stopniu przetrwały do czasów obecnych (…) Niektóre potrawy są w dalszym ciągu podawane na stół wigilijny czy wielkanocny, inne zaś podkreślają rangę różnych uroczystości (…) na wielkie uroczystości z białej pszennej mąki pieczono buchty, babki, strucle, zawijoki, „kołocze”, „krepliki”, baranki, strudle”.
Szodon (z języka francuskiego) jest to ciepły lub zimny sos do deserów. Składa się z utartych z cukrem żółtek, roztrzepanych na ciepło z mlekiem lub winem. Dodawano do niego czasem składniki aromatyzujące, głównie wanilię. Polewa się nim jabłka lub gruszki z kompotu, budynie, kisiele, a także niektóre ciasta (Lucyna Ćwierczakiewiczowa, „365 obiadów” (1829-1901)).
Gryka jest jedną z najcenniejszych roślin uprawnych ze względu na skład chemiczny i wartość odżywczą. Głównym celem uprawy jest produkcja nasion służących do wyrobu kaszy, która jest cennym produktem żywnościowym. Grykę uprawia się także jako surowiec do wyrobu leków, poza tym jest to roślina miododajna.
Obwarzanki piankowe, „nanizane” na sznurek, od lat towarzyszą odpustom i pielgrzymkom. Nawleczone na sznureczki tworzą formę korali, przedzielonych kolorowymi bibułkami. Według Marii Lemnis i Henryka Vitry, autorów Iskier przewodnika sztuki kulinarnej z 1976 r. (s. 221): Obwarzanki z ciasta parzonego, nanizane na sznurek, stanowiły typowy towar odpustowy i chłopcy obdarowywali nimi panny, matki zaś małe dzieci.
Wypiek chleba cebulowego jest ściśle związany z historią rodziny o wieloletnich tradycjach piekarniczych. Cztery pokolenia piekarzy, począwszy od roku 1874 trudniło się tym szlachetnym rzemiosłem. Produkcję chleba cebulowego rozpoczął pradziad prawdopodobnie w latach 1915-1920. W tym czasie był właścicielem piekarni w Reptach Śląskich i głównym dostawcą pieczywa do mieszczącego się tu zamku Donnersmarcków.
Na Śląsku Cieszyńskim brutfaniok zwany krupiczniokiem był i jest znany i popularny. Ludowa autorka Helena Stoszek napisała o nim cieszyńską gwarą przypowieść pt. Fajne krupicznioki: Hań downi na żarnach mlelo się pszenice, tak się kiesi procnie robiło mąke Krupice. Mamulka warzyli z ni fule albo prażonki, do tego naloli mlyka albo maślanki. W niedziele zaś na sniodani był krupiczniok, taki gruby, słodkawy brutwaniok, co go mamulka upiekli podle zwyku starki.
Dawniej chleb wypiekano powszechnie w gospodarstwach domowych. Przed I wojną światową, jak i później chleb nie był jadłem powszednim, ponieważ nie zawsze starczało mąki na jego wypiek. W wielu rodzinach uznawany był za przysmak, a w jego zastępstwie podawano na co dzień polewki, bryje lub placki. O tym, że chleb wypiekano w domu i jedzono w dni świąteczne, świadczy wzmianka w opracowaniu Stanisława Ciszewskiego pochodząca z 1887 r. Lud Rolniczo‑Górniczy z okolic Sławkowa w powiecie Olkuskim (s. 10): W Święta jedzą słodkie mleko z chlebem na śniadanie.
Ciasteczka cieszyńskie pojawiły się wraz z panowaniem Habsburgów na terenie Śląska Cieszyńskiego na przełomie XVIII i XIX wieku. Gospodynie pieką je z okazji świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy oraz z okazji większych uroczystości (wesela, chrzciny). W Tradycjach kulinarnych Cieszyna autorstwa Urszuli Zwardoń, Renaty Dąbrowskiej i Doroty Wiewióry (Cieszyn 2004 r.) obszernie opisana została tradycja wyrabiania ciasteczek cieszyńskich: Zwyczajem głęboko zakorzenionym w tradycji Śląska Cieszyńskiego jest pieczenie drobnych ciasteczek przed Świętami Bożego Narodzenia – co najmniej dwa tygodnie przed świętami, aby zdążyć przed rozpoczęciem świętowania.
Tradycje piernikarstwa opisane zostały w książce Miód w kuchni autorstwa Leszka Ruma (Poznań 1990 r.). Z historycznych przekazów dowiadujemy się, że miodownikarstwo jako rzemiosło rozwinęło się w XIV wieku. Toruń, Gdańsk i Norymberga już od XIII wieku słynęły jako ośrodki wyrobu miodowników, z których w XIV wieku narodziły się pierniki. W ciągu stuleci pierniki stawały się osobliwym dziełem sztuki.
Racuchy są potrawą wywodzącą się z kuchni ludowej. Iskier Przewodnik Sztuki Kulinarnej z 1976 roku (s. 284) podaje: Przeważnie słodkie (bywają też i słone) małe placki smażone z obu stron na tłuszczu (…). W północnej części województwa śląskiego, w regionie częstochowskim, tradycyjne racuchy z ciasta drożdżowego były często zakąską na sylwestra i ostatki, czasem też stanowiły proste danie obiadowe.
Śląsk Cieszyński słynny jest ze swej kulinarnej różnorodności. Tradycyjne przepisy pielęgnowane są przez gospodynie i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wśród wielu tradycyjnych słodkości, takich jak zozworki, ciastka ze szpyrek czy kołocze, na uwagę zasługują, trochę już zapomniane, koszyki zwane koszyczkami. Z wywiadów przeprowadzonych z najstarszymi mieszkańcami Śląska Cieszyńskiego, z miejscowości takich jak Ustroń i Wisła, możemy wywnioskować, że koszyki to ciastka niegdyś popularne (…) pieczone na szybko i wtedy, gdy rodzina miała ochotę na coś słodkiego.
Na całym obszarze Górnego Śląska jednym z najpopularniejszych deserów podawanych po obiedzie przy okazji ważnych uroczystości takich jak odpust, wesele lub pierwsza komunia, była szpajza. Deser ten znany był zapewne od końca XIX wieku, ale szczególnie popularny stał się w XX wieku. W zależności od regionu występowały różne odmiany i smaki szpajzy.
Informacje dotyczące tradycji kołocza weselnego opisane są w książce Wierzenia, zwyczaje i obrzędy, wydanej przez mieszkankę powiatu raciborskiego panią Kornelię Lach, która od lat 80. prowadzi folklorystyczne badania terenowe na pograniczu polsko-czeskim (śląsko-morawskim). W swojej książce opisuje tradycje obrzędowe związane z kołoczem weselnym.
Charakterystyczną potrawą przygotowywaną na Ostatki były krepliki, kreple (pączki). Była to dość droga potrawa, biorąc pod uwagę to, że rodziny śląskie były liczne i trzeba było usmażyć dużo kreplików, aby starczyło ich dla wszystkich. Dawniej, jak i obecnie, smażono krepliki z nadzieniem, ale także i bez nadzienia, zabierając łyżką umoczoną w oleju z garnka porcję wyrośniętego ciasta i wkładając ją na rozgrzany tłuszcz.
Na Śląsku Cieszyńskim ze zbóż uprawiano pszenicę, reż czyli żyto, jęczmień i owies. Wyhodowane zboże mielono na krupice, czyli grubą mąkę z otrębami, na ręcznych żarnach domowych. Niektórzy bogatsi gospodarze posiadali powieternioki, czyli wiatraki, lub młynki o napędzie wodnym. Duże młyny, poruszane najczęściej siłą wody, znajdowały się na peryferiach miast śląskich.
Na terenie Śląska Cieszyńskiego dawniej na każdą niedzielę pieczono ciasto drożdżowe. Robione z niego tzw. buchty, buchciki, buchciczki lub brytfanioki. Ciasto to jedzono bez innych produktów na niedzielne śniadanie, popijając białą kawą zbożową. Czasami do kawy dla zapachu dodawano kawy prawdziwej. Buchty to ciasto drożdżowe z mąki białej, natomiast brytfanioki są to ciasta drożdżowe z mąki nieczyszczonej, tzn. z mąki z otrębami zwanej żarnówką.
Mieszkańcy Ustronia pamiętają, że ciasteczka ze szpyrek były wypiekane jeszcze przed II wojną światową, jednak z literatury wynika, że na terenie Śląska Cieszyńskiego wypiekano je wcześniej, tzn. na przełomie XIX i XX wieku. Ciasteczka ze szpyrek były jedną z wielu potraw wigilijnych. Po świniobiciu przed świętami Bożego Narodzenia ze słoniny robiono smalec. Smalec dłużej pozostawał świeży, jeśli był czysty, czyli bez szpyrek. Stąd też wzięła się konieczność przecedzania stopionej słoniny przez durszlak.
Murzin jest wypiekiem wielkanocnym z terenu Śląska Cieszyńskiego. Z rozmów z mieszkańcami można się dowiedzieć, że jest on pieczony od dziesiątków lat. Dawniej świnie bito jesienią, przed świętami Bożego Narodzenia. Aby mięso mogło dotrwać do kolejnych świąt, wędzono je w „wędzoku” na podwórzu na twardym, liściastym, często owocowym drewnie.
Gmina Herby to obszar Parku Krajobrazowego „Lasy nad Górną Liswartą”, który leży w powiecie lublinieckim, w województwie śląskim. Chleb, którego często brakowało naszym przodkom, cieszył się na Śląsku dużym szacunkiem. Jak przekazuje Piotr Mankiewicz z Muzeum Chleba w Radzionkowie: …jeszcze w latach 60. minionego wieku, a nawet później raz w tygodniu wypiekały chleb gospodynie w domach.
Zozworki zwane imbirkami to podstawowe ciasta wigilijne i zapustne na terenie Śląska Cieszyńskiego. Śląsk Cieszyński od dawnych lat znajdował się pod wpływem kultury oraz tradycji kulinarnych Galicji (dawny zabór austriacki), gdzie przyprawy korzenne i bakalie stanowiły częsty składnik potraw i ciast. Dlatego też ciasta i ciasteczka pieczone na święta i na inne okazje doprawia się w ten szczególny sposób.
„Prawdziwym wydarzeniem i świętem rodzinnym była od dawien dawna „zabijaczka” (…) Najczęściej świnie zabijano raz do roku, zazwyczaj na Barbórkę lub przed samymi świętami (…) Masarz wracał do chałupy z pełną torbą, a gazda z gaździną kroli i topili słoninę do późnej nocy” („Potrawy regionalne Wisły i Śląska Cieszyńskiego” pod redakcją Marii Maciejczek-Made, Wisła 1996).
Oblaty (ołblaty) to tradycyjny produkt znany na Śląsku, a w podobnej formie występujący także w Niemczech (Oblaten), Czechach (Lázeňský oplatek) i Słowacji (Oblatky). Z przeprowadzonych z mieszkańcami Śląska wywiadów etnograficznych wynika, iż tradycja pieczenia oblatów na tym terenie sięga XIX w. Już wtedy były one powszechnie spożywane w tym regionie.
W publikacji „Nasza kuchnia” Walburgi Fójcikowej wydanej w kwietniu 1937 roku w Czeskim Cieszynie znajduje się przepis na kołaczyki wykwintne, które pieczone są do dziś przez mieszkańców Śląska Cieszyńskiego. Na początku autorka podaje kilka wskazówek dotyczących mąki: „Na kołacze powinna być mąka dobrze sucha, przesiana, w zimie trochę letnia, z domieszką gładkiej mąki w stosunku 30 dkg gładkiej i 70 dkg grysikowej (…)”.
Na Śląsku Cieszyńskim tradycja zapiekania kiełbasy w specjalnym cieście była i jest nadal bardzo popularna. Swojska kiełbasa zapieczona w cieście, obok murzina wielkanocnego, była potrawą często goszczącą na stołach wielkanocnych mieszkańców Ziemi Cieszyńskiej. Walburga Fójcikowa w książce „Nasza kuchnia” z 1937 roku podaje następujący przepis na ciasto do zapiekania kiełbas: „Zrobić rozczyn z 1/8 litra mleka, 1 łyżeczki cukru, 3 dkg drożdży i 15 dkg mąki.
Chleb to najczcigodniejszy z pokarmów ludzkości, owiany czarem legend, związany z licznymi obrzędami i wierzeniami. Jeszcze sto lat temu w wielu ubogich domach spożywany był tylko w większe święta. W polskiej tradycji kulturowej chleb zawsze symbolizował pożywienie, dostatek i pomyślność. Wygląd i właściwości chleba zmieniały się w ciągu wieków doskonalenia techniki otrzymywania mąki oraz przyrządzania i wypieku ciasta.
Wyraz polski „faworki” został zapożyczony z języka francuskiego „faveur”, a oznacza wąską wstążeczkę, tasiemkę jedwabną. Faworki to cienkie, kruche ciastka w kształcie pasków (wstążek) przekrajanych w środku wzdłuż i przewiniętych, smażone w tłuszczu. Już w latach trzydziestych XX wieku w publikacji pt. „Nasza Kuchnia” Walburgii Fójcikowej z 1937 roku znajduje się przepis na „chróst” (dawne nazewnictwo).
Chlebiczek owocowy to tradycyjny wielkanocny przysmak typowy dla kuchni Śląska Cieszyńskiego. To popularny, szczególnie w Ustroniu, specjał o oryginalnym smaku nadzienia owocowo-bakaliowym otoczony cienkim drożdżowym ciastem.
Receptura przygotowywania deseru o nazwie kopa ornontowicka sięga ponad 45 lat i jest ściśle związana z pałacem w Ornontowicach należącym do rodziny Hengenscheidtów.
W Radzionkowie szplitry i szpliterki, czyli ciastka nadziewane masą serową lub z maku bądź marmoladą, znane są od czasu ukończenia II wojny światowej po dziś dzień. W gospodarstwach domowych przepis na te ciastka przekazywano z pokolenia na pokolenie, a receptura i sposób wypieku nie uległy zmianie.
W Wilamowicach kuchnia miejscowa, choć nie różni się w sposób zdecydowany od ogólnopolskiej, posiada swoje własne specjały oparte na dawnych miejscowych recepturach. Jednym z takich przysmaków przygotowywanych przez gospodynie były kluski z miodem. Wykonywane były z ciasta drożdżowego i pieczone w piecu aż do uzyskania złocistego koloru.
Kołocze kiedyś pieczone były głównie przez gospodynie domowe. Tradycja ich wypieku jest kultywowana i przekazywana kolejnym pokoleniom, stając się ważnym elementem tożsamości lokalnej społeczności. Duże zasługi w pielęgnowaniu tradycji wypieku kołacza mają członkinie z Koła Gospodyń Wiejskich, które wypiekają kołacze na rożnego rodzaju uroczystości.
Kołocze kiedyś pieczone były głównie przez gospodynie domowe. Tradycja ich wypieku jest kultywowana i przekazywana kolejnym pokoleniom, stając się ważnym elementem tożsamości lokalnej społeczności. Duże zasługi w pielęgnowaniu tradycji wypieku kołacza mają członkinie z Koła Gospodyń Wiejskich, które wypiekają kołacze na rożnego rodzaju uroczystości.
Kołocze kiedyś pieczone były głównie przez gospodynie domowe. Tradycja ich wypieku jest kultywowana i przekazywana kolejnym pokoleniom, stając się ważnym elementem tożsamości lokalnej społeczności. Duże zasługi w pielęgnowaniu tradycji wypieku kołacza mają członkinie z Koła Gospodyń Wiejskich, które wypiekają kołacze na rożnego rodzaju uroczystości.